O konkurencji słów kilka

Wybory słusznie kojarzą się Państwu z możliwością wyboru między kilkoma kandydatami na dane stanowisko. Jeżeli chodzi o prezydenta Wrocławia, to mamy w tym roku twardy orzech do zgryzienia. Aż dziesięciu kandydatów ubiega się o Państwa poparcie. Jak tu wybrać?

Obecnie „panującego” prezydenta możemy spokojnie pominąć. O jego niedociągnięciach dowiedzą się Państwo z dowolnego materiału promocyjnego jednego z konkurentów. On zdecydowanie zapracował sobie na to, aby odejść. Na skrajnej prawicy też raczej nie będę się skupiał. Na tle pozostałych Robertów pewnym minimum przyzwoitości wyróżnia się Robert Maurer, kandydat KNP. On chciałby praktycznie sprywatyzowania wszystkiego, pewnie po to, aby funkcjonowało tak doskonale jak parking podziemny przy Hali Ludowej, sztandarowy przykład prywatyzacji usług publicznych we Wrocławiu, przeciwko któremu on sam zawzięcie protestuje. Ale nikt przecież nie mówił, że kandydaci na prezydenta nie mogą być hipokrytami. Zasłonę milczenia można też spuścić na kandydata PSL, który ostatnio nawet nie pojawił się na debacie w Polskim Radiu Wrocław. Można zaryzykować stwierdzenie, że PSL wrocławskich wyborów na prezydenta nie stawia sobie jako cel nr 1. Mnie to akurat nie dziwi. Z pozoru zwarty szereg kontrkandydatów udało nam się więc mocno przetrzebić. Na polu bitwy zostało jeszcze czterech.

Tomasz Owczarek

Jest to pupil Gazety Wyborczej, któremu marzy się „zmiana struktury mieszkańców zabytkowych dzielnic”. Pod tym szumnym hasłem kryje się usunięcie obecnych lokatorów i zastąpienie ich bardziej majętnymi. „W momencie, gdy dotychczasowi lokatorzy nie skorzystają z oferty preferencyjnego zakupu wynajmowanego lokalu, ofertę otrzymają prywatni inwestorzy. Oferta będzie przedstawiona w formie aukcji, której kwota wywoławcza będzie równa wartości mieszkania z 98% bonifikatą. Jednak warunkiem dodatkowym dla inwestorów, którzy dotychczas nie wynajmowali mieszkania będzie konieczność zapewnienia dotychczasowym lokatorom mieszkań zastępczych, z okresem wynajmu na czas nieograniczony.” Inwestorzy ci będą mogli więc legalnie wyeksmitować dowolnego lokatora do dowolnego „szałasu” na drugim końcu miasta i to tylko dlatego, że dana osoba albo nie chce albo nie może wykupić rudery, do której doprowadził magistrat nie przeprowadzając koniecznych remontów kamienic. Ciekawe, czy sam Owczarek chętnie stałby się przedmiotem takiej „zmiany struktury mieszkańców zabytkowych dzielnic”. Miał w zwyczaju przeprowadzać różne plebiscyty. Może czas zapytać się wrocławian, dokąd należy wykwaterować Tomasza Owczarka, bo na pewno nie do ratusza. Kandydatom, dla których wrocławian można przerzucać z miejsca na miejsce niczym worek kartofli, dziękujemy. Wrocławiem mają rządzić jego mieszkańcy, nie czyściciele kamienic.

Aldona Wiktorska-Święcka

Jest to kandydatka tzw. Bezpartyjnych Samorządowców, których ochoczo zasilili ci, którzy nie dostali się już na połączone listy Platformy Obywatelskiej i Dutkiewicza. Dla mnie liderowanie takiej grupie nie byłoby do przyjęcia. Wspierać będzie prawie wszystko i każdego: "współpracę środowisk naukowych z lokalnie działającym biznesem, rozwój działalności start-upów, przemysły kreatywne, młodych, dorosłych i dojrzałych wrocławian w procesie ich aktywizacji zawodowej, rozwój amatorskiego sportu masowego, działania ograniczające niekontrolowaną suburbanizację, ochronę powietrza we Wrocławiu". Czy zastanawiają się Państwo może jak, za co, po co i jakie konkretne działania podejmie? Jakie cele chce tym osiągnąć? Ja też. Idziemy dalej: "mając świadomość niekorzystnych trendów demograficznych polityki publiczne adresować będę do konkretnych grup mieszkańców, np.: młodych ludzi, studentów, rodzin, seniorów, osób niepełnosprawnych." Całe szczęście, że nie będzie adresować polityk publicznych do niekonkretnych grup mieszkańców, ewentualnie do mieszkańców niekonkretnych. Jakie to polityki? Co mają osiągnąć? Pewnie po prostu jestem złośliwy, że zadaję sobie takie pytania. A na zakończenie: "stworzę program aktywizacji osób młodych i starszych." Dziwne, a mi się wydawało, że kampania wyborcza służy do zaprezentowania gotowego programu i konkretnych celów, najlepiej razem ze strategią ich osiągnięcia i sposobem finansowania tychże przedsięwzięć. Może jestem zbyt wymagający, ale w końcu chodzi o stanowisko prezydenta Wrocławia!

Mirosława Stachowiak-Różecka

Jak każdy z pozostałych kandydatów nie rozumie, że budowa nowych dróg w silnie zurbanizowanym skupisku ludzkim jakim niewątpliwie jest Wrocław doprowadzi jedynie do zwiększenia korków. Działa tu tzw. Prawo Lewisa-Mogridge'a. Ale kandydatka PiS-u idzie o krok dalej. Planuje zamach na MPK. Pozbywając je całkowicie wpływów z biletów, odbiera MPK 50% budżetu. Już w pierwszym roku rządów PiS-u we Wrocławiu na ulice miasta wyjedzie więc jedynie co drugi tramwaj i połowa autobusów. Z wykorzystywanych obecnie 225 tramwajów wymienić trzeba co najmniej 145 i to w ciągu następnych kilku lat. Kwota, którą przewidziała na to kandydatka partii Kaczyńskiego i Macierewicza to 120 mln zł. Starczy to może na 13 – 18 nowych tramwajów. Pani Jarosława oczywiście nie wskazała źródła tej inwestycji, ale nie będę się tutaj tego czepiał. Wśród kandydatów nominalnej prawicy to akurat reguła. Z dzisiejszych 225 tramwajów zostanie może z 90. Komunikacja miejska pod rządami Pani Mirosławy Stachowiak-Różeckiej to nie tramwaj co 5 minut – nowoczesny, niskopodłogowy, klimatyzowany – jak w moim planie inwestycyjnym, ale tramwaj co godzinę – przepełniony, stary i nieremontowany, któremu co najwyżej będziemy mogli pomachać, bo wcisnąć się do niego już nie będzie jak.

Waldemar Bednarz

Jednym z elementów walki o bardziej ekologiczny Wrocław, jak wynika z programu Pana Waldemara, jest też najwyraźniej budowa mostów drogowych. Takie inwestycje należą obok tuneli do najdroższych i zawsze zwiększają natężenie ruchu. Dziwić może więc poparcie Zielonych, chyba że sympatycy tej partii rozsmakowali się w korkach ulicznych, w co nie chce mi się wierzyć. Kandydat, ufający na początku kampanii w zwycięstwo w pierwszej turze (grunt to dobre samopoczucie), wychwala siebie samego jako specjalistę od finansów. Jego plan naprawczy zakłada zaoszczędzenie 349 mln rocznie. W samym tylko roku 2014 wrocławscy radni zaciągnęli nowe zobowiązania finansowe na kwotę ponad 430 mln zł. Nawet gdyby całość programu naprawczego Pana Waldemara była realna, a my wiemy, że 295 mln z tego są niewykonalne, to do pierwszej złotówki wydanej na swój program brakuje mu jeszcze z 80 mln zł. Ile z jego programu można wykonać za darmo? Niech Państwo ocenią sami.

A co z drugą turą?

Jeżeli nawet ktoś ze skrajnej prawicy przeszedłby do drugiej tury, na szczęście nie ma szans na wygraną. Podobnie jest z kandydatem PSL. Z PiS-em nawet Dutkiewicz sobie poradzi, a Tomasz Owczarek, zapytany w Polskim Radio Wrocław, czemu ludzie mają iść i głosować na niego, wspomniał, że celem jest to, aby była druga tura. Inny kandydat by powiedział, że celem jest pokonanie Dutkiewicza w drugiej turze. Pani Aldona to, sądząc przynajmniej po składzie Bezpartyjnych Samorządowców, raczej kontynuacja dotychczasowej polityki Dutkiewicza. Pozostaje więc wybór między Waldemarem Bednarzem i autorem tego tekstu. Dla mnie wątpliwości nie ma. Wybieram autentyczną lewicę.
Trwa ładowanie komentarzy...